prowadzenie strony i zdjęcia: Stefan Kurzawiński

W KAZIMIERZU DOLNYM
Konrad Nawrocki


Leszek Długosz
© Copyright by

|
|
KAZIMIERZACY: EDWARD WOJTALIK. Opowieść Edwarda Wojtalika, spisana przez Tadeusza Michalaka.
Około roku 1800 przyszedł na świat Wojciech Doraczyński. Nazwisko to jest niezwykle popularne w Kazimierzu i dzieje tego rodu zasługują na specjalne opracowanie. Wszyscy kazimierzanie noszący to nazwisko wiedzą o tajemniczym założycielu rodziny, który dawno temu przypłynął
z Krakowa i nosił włoskie nazwisko Deracci czy Doracci.
Wojciech Doraczyński mieszkał na Dołach
i żył z rolnictwa. Miał liczne potomstwo: córkę
i siedmiu synów. Jednym z nich był Antoni, który został szczęśliwym ojcem córki i czterech synów. Mijały lata, Jan syn Antoniego ożenił się z Antoniną. Z tego związku urodziło się dwóch synów i dwie córki, które kolejno były żonami Kazimierza Wojtalika, ojca Edwarda.
Starsza Władysława urodziła się w 1905 roku a zmarła w 1937. Miała trójkę dzieci: Zbigniewa, Alicję i Zofię. Po śmierci pierwszej żony Kazimierz Wojtalik ożenił się z jej siostrą Zofią, żyjącą w latach 1915 - 1957. Zofia urodziła Kazimierzowi piątkę dzieci: Krystynę, Irenę, Władysławę Henrykę
i Edwarda.
Ojcem Kazimierza Wojtalika był Grzegorz, pochodzący z Trzecich Gór albo ze Skowieszynka. Jak wielu kazimierzan żył trochę z rolnictwa, trochę z murarki, no i z Wisły. Grzegorz Wojtalik miał duży dom przy ulicy Krakowskiej. Posiadał też kilka placów. Po sprzedaży domu, której okoliczności stanowią rodzinną tajemnicę, pobudował małą chatkę na jednej z parcel, leżącej przy "Graniczniku", za kamieniołomami. Zamieszkał tam i obsługiwał przewóz janowiecki. Naturalnie trudnił się też rybactwem. O Grzegorzu Wojtaliku zachowało się kilka opowieści, jednak Edek nie bardzo chce je ujawniać.
Grzegorza rybaka w nostalgicznym wierszu uwiecznił malarz i przyjaciel Antoniego Michalaka Bernard Frydrysiak, pisząc o "ruszającym do połowu starym Wojtaliku". Ojciec mój opowiadał
o bezprzykładnej odwadze tego mieszkańca Kazimierza, gdy własnymi rękami uratował płonący od pioruna dom.
Ojciec Edwarda Kazimierz Wojtalik urodził się w 1902 roku a zmarł w 1958. Przed wojną mieszkał na Graniczniku w domu zbudowanym przez siebie w miejscu pierwszej chatki. Ojciec Edka miał, jak mawiano w Kazimierzu, "siedem fachów
i ósmą biedę". Potrafił murować, był też rolnikiem, rybakiem, ślusarzem, stolarzem. Jako pierwszy
w okolicy robił wozy na gumowych kołach. Po wojnie kupił piętrowy dom na rogu Plebanki i Nadrzecznej. |
|

Bracia Kazimierza byli murarzami. Najlepiej powodziło się Edwardowi, mieszkał w Warszawie, miał papiery mistrzowskie i przed wojną pracował przy Twierdzy Brzeskiej. Już po wojnie kupił od Niemojewskich wielki ogród na końcu ulicy Krakowskiej. Na tym terenie stał kiedyś wielki
i sławny spichlerz "pod Bożą Męką", którego resztki rozebrano w latach czterdziestych, używając pozyskanego w ten sposób kamienia do umocnienia nabrzeża Wisły.
Grodzeniem ogrodu zajmował się Kazimierz Wojtalik, który z okazji urodzenia się w 1950 roku syna Edwarda wystawił betonowy krzyż, stojący
w miejscu, gdzie do dzisiaj dają się odczytać zarysy murów spichlerza.
|
|
|
|