Strona główna
Kazimierz Dolny
AktualnoPci
Muzea i Galerie
Hotele, Pensjonaty
Bary, Restauracje
Trasy turystyczne
Historia, Zabytki
Miasta partnerskie
Mapy, Sztychy, Ryciny
Urz+/-d Miasta
Archiwum
WiePci z Gapiej Góry
Linki, sznurki, troczki..
prowadzenie strony
i zdjęcia:
Stefan Kurzawiński



W KAZIMIERZU DOLNYM
Konrad Nawrocki

Album zawiera bogaty 
zbiór zdjęć starego Kazimierza
najwybitniejszych polskich
artystów fotografików

© Copyright by
STUDIO Art & Design


KSIĘGA XXVIX




WYSTAWA PROJEKTÓW OBIEKTU SPORTOWEGO
Projekt autorstwa arch.Michała Szymanowskiego
z zespołem, zdobywca I nagrody realizacyjnej
Otwarta w sobotę 2 lutego wystawa pokonkursowa na projekt realizacyjny obiektów sportowych zespołu szkół w Kazimierzu Dolnym spotkała się z dużym zainteresowaniem zarówno mieszkańców miasta jak i Prodowisk twórczych. Jury pod kierunkiem Mirosława Załuskiego I nagrodę realizacyjn+/- przyznało zespołowi z Krakowa w składzie: Michał Szymanowski, Borys Korszyński, Anna Nakoneczna. Dwie drugie nagrody zdobyli: ponownie Michał Szymanowski (za inny projekt) oraz zespół z Warszawy w składzie: Zbigniew Badowski, Anna Chmura, Urszula Lewa. Wyróżnienia zdobył lubelski zespół: Tomasz Jabłoński, Jadwiga Jabłońska, Marek Naja oraz zespół warszawski: Jacek Pleskarz i Adrian Górecki. Decyzję sw+/-, co podkrePlono, jury w pięcioosobowym składzie, podjęło jednomyPlnie.
W tego typu konkursach nie należy do rzadkoPci, że werdykt jury wzbudza emocje, jest dyskutowany lub ostro krytykowany. Budzi jednak pewien niesmak, gdy krytyka ta pochodzi głównie od strony "pokrzywdzonych" uczestników tegoż konkursu, którzy w dodatku nie szczędz+/- swoich nagrodzonych kolegów, zarzucaj+/-c im np. brak kompetencji zawodowych.
Z wypowiedzi burmistrza Kazimierza Andrzeja Szczypy wynikało, że władze miejskie s+/- w pełni usatysfakcjionowane już samym faktem, że konkurs spotkał się z tak wielkim odzewem architektów, zgłoszono bowiem 56 projektów. Wyniki konkursu też zdaniem Andrzeja Szczypy w pełni odpowiadaj+/- oczekiwaniom władz miejskich. Innego typu problemy mieli mieszkańcy Kazimierza. Z jednej strony któżby nie chciał mieć pod ręk+/- hali sportowej lub krytego basenu. Z drugiej jednak zastanawiano się nie tyle nad tym sk+/-d można będzie pozyskać pieni+/-dze na realizację tego ambitnego zadania, lecz jakie będ+/- koszty utrzymania takiego obiektu ... i kogo będzie na to stać. ZaP co do wyników samego konkursu, zdania były podzielone. Przeważał jednak emocjonalny stosunek do ogl+/-danych plansz. Im efektowniejsza wizualizacja, tym wiekszy poklask. I trudno byłoby oczekiwać ze strony publicznoPci innego odbioru. Na szczęPcie ciężar oceny merytorycznej prezentowanych projektów spocz+/-ł na barkach specjalistów. Stefan Kurzawiński (Gazeta w Lublinie)


ALE SZOPKA
Co to za szopka, z tą Szopką? - pytano tu i ówdzie na widok sporej grupki osób tłoczących się u wejścia do Dzwonnicy wieczorem 27 stycznia. Jak zwykle, jasnej odpowiedzi jednak nikt nie uzyskał.
Koniec, końców Szopka kazimierskich Konfratrów została wystawiona z tygodniowym opóźnieniem. Prześmiewcy, których nigdy nie brakuje, nazwali ją Ponoworoczną Szopką Pomroczną, a jeszcze inni, Wielojajeczną Szopką Wszeteczną. Tak, czy inaczej Konfratrzy pokazali w końcu odnalezione niedawno z niejakim trudem "tępe ostrze satyry" podostrzone naprędce przez znanego kazimierzologa Waldemara Odorowskiego. Pierwsze skrzypce ujął w drżące ręce, ale tylko z przejęcia, Cezary Garbowicz - Ave Cezar!. Wtórował mu znany asceta Bartek - Bułeczka Michałowski. Ktoś z końca sali szeptał z przejęciem, że widział za kotarą również Wilkołaka. Sąsiad uspokajał go, że to Jacek Kwiatkowski, który odnalazł swoje pierwotne wcielenie. Prawdy chyba jednak już nikt nie dociekł, bo oto właśnie:
... z głośników dobiegły tony znanej piosenki Aznavoura "La Boheme", za chwilę zza sceny dobył się gardłowy zaśpiew mułły Omara, a następnie na salę posypały się kuplety. Waldek Odorowski ze stiockim spokojem pozbierał je z podłogi i tłumacząc się dość nikczemnym głosem, miast odśpiewywać - odstał. Dostojnie, z wielką powagą. Można powiedzieć z patosem. Nie wiedzieć czemu ten doniosły nastrój zakłócały niestety wielokrotnie paroksyzmy śmiechu publiczności. Bo powiedzmy sobie szczerze, z czego można się było śmiać? Z samych siebie? W dodatku charakterystyki poszczególnych postaci były skrajnie powierzchowne i tendencyjne. Aby nie być gołosłownym podam przykłady. Jak można pisać o kimś "Elegancki, wymuskany. Tak jak wszystkie wielkie pany..." nie zadając sobie najmnniejszej fatygi, aby za garniturem dostrzec również duszę tego człowieka. Albo co komu przeszkadza że "Michalaków wciąż przyrasta. Więc potęgą są i basta..." Przecież to zwykła zawiść zrodzona z niemocy, już nie powiem jakiej. A pyszałkowatość przebijająca z konstatacji "Włosi mieli Pirandella. My zaś mamy tu Janella..." Nie mówiąc juz o kompletniym braku tolerancji dla innych orientacji ... naukowych "Piotrek trochę jest odmieńcem. Ma w Galerii kwiaty, wieńce..." Czy malujący botanik - amator, to naprawdę takie dziwo?
Przykładów tego rozpasania intelektualnego, zrodzonego z ducha dekadencji, możnaby przytoczyć znacznie więcej. Tylko po co? Wystarczy przeczytać fragment odezwy programowej kazimierskich Konfratrów aby zrozumieć ninilizm ich ideowego przesłania. Zadając retoryczne pytanie "... Czy więc warto się trudzić jakąkolwiek pracą?" Odpowiadają sami sobie: " Lepiej coś namalować, zawsze coś zapłacą" Nie powinno zatem dziwić, gdy idąc dalej za tokiem myśli ich ideologa, natrafiamy na jakże celne, acz kompromitujące Konfratrów stwierdzenie: "Malaria więc drąży zdrowie Kazimierza. Panoszy się wszędzie i wciąż się rozszerza". Właśnie! Panoszy się wszędzie i wciąż się rozszerza. I to jest cała ponura prawda, a nie jakieś tam śmichy-chichy, Wysoki Sądzie.
Stefan Kurzawiński (Gazeta w Lublinie)


WIECZÓR KOLĘD
Kazimierska Fara jest miejscem szczególnym, nie tylko z uwagi na niezwykłe piękno, lecz również dlatego, że będąc miejscem kultu religijnego, użycza swych podwoi licznym imprezom artystycznym. Dzieje się tak głównie za sprawą księdza proboszcza Tomasza Lewniewskiego, którego otwartość na sztukę jest powszechnie znana. To właśnie w Farze odbywają się legendarne już "Letnie Wieczory Muzyczne w Kazimierzu nad Wisłą" które ściągają światowej sławy wykonawców oraz publiczność z całej Polski. Fara jest również miejscem innych rozlicznych koncertów organowych i chóralnych, takich np jak ostatni Wieczór Kolęd w wykonaniu połączonych chórów: Parafialnego oraz chóru Kazimierskiego Ośrodka Kultury Cantemus - pod kierunkiem Adama Głosa.


GALERIA JERZEGO GNATOWSKIEGO
Artysta malarz Jerzy Gnatowski, po wielu latach doczekał się własnej Galerii autorskiej. W sobotę 9 lutego w samo południe, w kameralnym gronie, odbyło się, jak to określił sam Mistrz, "Otwarcie drzwi do Galerii" przy ul. Lubelskiej 10. Otwarciu towarzyszył pokaz najnowszych obrazów, będących plonem pobytu w górach. Tak więc po mału ulica Lubelska staje się w Kazimierzu ulicą malarzy. Soje galerie mają tu już Jan Wołek, Franciszek Kmita, Tomasz Bachanek - a jak wieść niesie, na tym jeszcze nie koniec.


WIECZÓR AUTORSKI ADAMA KULIKA
W sobotę 9 lutego odbył się wieczór autorski Adama Kulika pisarza i publicysty, jak również autora filmów dokumentalnych, poł+/-czone z promocj+/- ksi+/-żki "Droga na południe" oraz projekcj+/- filmu "Greckokatolickie cerkwie pogranicza". W trakcie spotkania autor zaprezentował fragmenty swej nowej ksi+/-żki oraz omówił skomplikowane stosunki kulturowe tych regionów Polski, w których istniały i istniej+/- duże wpływy prawosławia.