Strona główna
Kazimierz Dolny
Aktualności
Kronika wydarzeń
Muzea i Galerie
Hotele, Pensjonaty
Bary, Restauracje
Trasy turystyczne
Historia, Zabytki
Miasta partnerskie
Mapy, Sztychy, Ryciny
Urząd Miasta
Archiwum
Wieści z Gapiej Góry
Linki, sznurki, troczki..
prowadzenie strony
i zdjęcia:
Stefan Kurzawiński



W KAZIMIERZU DOLNYM
Konrad Nawrocki

Album zawiera bogaty 
zbiór zdjęć starego Kazimierza
najwybitniejszych polskich
artystów fotografików

© Copyright by
STUDIO Art & Design


KSIĘGA XXXII




WIECZÓR POETYCKI IRENY CONTI
Na zaproszenie Kazimierskiego Klubu Rotary w Kazimierzu gościła Irena Conti - dziennikarka, autorka książek poetyckich, reportaży literackich, tłumaczka poezji. W piątkowy wieczór, gdzieżby indziej, jak nie w Kuncewiczówce, odbyło się kameralne spotkanie autorskie. Irena Conti robi wrażenie osoby skromnej, bezpośredniej, ciepłej. Przywiązuje wielką wagę do nawiązania ze słuchaczem bezpośredniego kontaktu. A to, co chce mu ofiarować, wyraża się chyba najpełniej w jednym z wierszy: Cóż więc poza miłością, Człowiek może przekazać, Drugiemu człowiekowi ... Swoje wiersze Irena Conti zawsze czyta sama, czyniąc jedyne odstępstwo na rzecz Krzysztofa Kolbergera, z uwagi, jak to podkreśla, na wyjątkowość jego interpretacji. Pytana dlaczego, autorka odpowiada, że tylko w ten sposób może przekazać tę warstwę swoich wierszy, która nie została przelana na papier, lecz zalega w duszy poety. A któż inny, jak nie sam autor jest w stanie ją z niej wydobyć. Nie znaczy to, że nie pozwala swych utworów czytać innnym. Przeciwnie, z wielkim zainteresowaniem słuchała, gdy jej wiersze były interpretowane przez uczestników spotkania. Mówiąc o poezji jako filozofii, nie stawiajacej sobie granic poznania, Irena Conti nie ogranicza się do przykładów własnej twórczości. Nie zamyka się w Wieży z Kości Słoniowej. Poczucie własnej wartości pozwala jej na przywołanie tej miary poetów co ks. Jan Twardowski, czy Anna Kamieńska - by pełniej ukazać, to co sama w sobie ma najlepszego - wielką poetycką wrażliwość. Spotkanie w Kuncewiczówce miało nieoczekiwany ciąg dalszy. Następnego dnia w kawiarni, na prośbę osób zgromadzonych przy stoliku pani Irena zgodziła się głośno przeczytać wiersze Leszka Długosza i Piotra Matywieckiego, zawarte w ostatnim numerze Brulionu Kazimierskiego. Była to swoista uczta duchowa. Czyżby miały wrócić czasy Zielonego Balonika i Ziemiańskiej?
Stefan Kurzawiński (Gazeta Wyborcza Lublin)

KIERMASZ SWIĄTECZNY W KAZIMIERZU
Jak nakazuje tradycja, przed Wielkanocą w wielu rodzinach przygotowuje się palmy, pisanki, stroiki ... dla przyozdobienia stołów i mieszkań. Nie wszyscy jednak potrafią to zrobić samodzielnie, innym jeszcze, zaaferowanym przedświątecznymi porządkami, zakupami ... po prostu brakuje czasu. O nich właśnie, lecz nie tylko, pomyślała Biblioteka Publiczna w Kazimierzu organizując Kiermasz wielkanocny pisanek, palm, serwetek, koszyków, wyrobów ceramicznych ... W przytulnej sali czytelni zrobiło się kolorowo, wesoło, świątecznie. Szczególną uwagę zwracały wyroby prezentowane przez, często niepełnosprawnych, pensjonariuszy Samodzielnych Publicznych Zakładów Opiekuńczo Leczniczych z Celejowa, Nałęczowa i Cholewianki. Wszystkie wystawione prace można zakupić po przystępnych cenach w godzinach otwarcia Biblioteki. Podczas otwarcia kiermaszu, dodatkową atrakcją były potrawy przygotowane zgodnie z recepturą kuchni staropolskiej; żurek, racuszki z mąki gryczanej, pierożki nadziewane soczewicą oraz znakomite ciasta.
Stefan Kurzawiński (Gazeta Wyborcza Lublin)

BEATA MATUSIAK - malarstwo
Wernisaż malarstwa Beaty Matusiak w Galerii Izdebska - Łazorek odbył się w niecodziennej atmosferze. Półmrok, migotanie świec, nastrojowa muzyka, skupienie... Pani Beata nieprzypadkowo wykreowała ten nastrój, ponieważ obok innych obrazów, na wystawie znalazły się portrety Andrzeja Kołodziejka, Jana Łazorka i Wojciecha (Lufki) Kosowskiego - jako chwila refleksji nad ulotnością upływającego czasu. Nie przypadkiem więc, otwierający wystawę Waldemar Odorowski, podkreślił, że my, którzy zostaliśmy, czujemy wciąż Ich obecność. Pozostają z nami bowiem, poprzez sztukę. Wystawa będzie czynna do połowy kwietnia. Warto też odnotować, że w ostatnim czasie Beata Matusiak otworzyła własną Galerię Autorską przy ul. Lubelskiej 17.


Stefan Kurzawiński (Gazeta Wyborcza Lublin)

EMILIA KRAKOWSKA W KUNCEWICZÓWCE
Sezon w Kuncewiczówce trwa. Ostatnia rozmowa z ministrem Andrzejem Celińskim tchnęła we mnie pewną dozę optymizmu co do dalszych losów tego domu - powiedział dyrektor Fundacji Kuncewiczów Edward Balawejder - otwierając kolejne już w tym roku spotkanie w Domu pod Wiewiórką, popularnie zwanym Kuncewiczówką. W naszych działaniach - powiedział - zobligowani jesteśmy wolą Marii Kuncewiczowej, aby ten dom, gdy jej już zabraknie, nie zamienił się w muzeum, lecz był domem żywym. Miejscem spotkań tych, którzy tworzą kształt współczesnej kultury. Wraz z rzeszą wolontariuszy taką właśnie działalność prowadzimy od lat. Minister Kultury, mający po raz pierwszy okazję do pełniejszego zapoznania się z naszymi problemami - wyraził pełne poparcie dla naszych wysiłków na rzecz kontynuowania dotychczasowej działalności prowadzonej w ramach Fundacji Kuncewiczów. Czy to poparcie wystarczy, aby uchronić Kuncewiczówkę i jej tradycję - zastanawia się Edward Balawejder? Trudno powiedzieć, miejmy jednak nadzieję, że tak. Tym razem gwiazdą sobotniego wieczoru była Emilia Krakowska - aktorka, która przez wielu widzów utożsamiana jest z rolą Jagny w filmie "Chłopi", zaś ostatnio sympatię zyskuje jako Gabrysia w popularnym ostatnio serialu "Na dobre i na złe". Na żywo widzowie mogą ją oglądać w "Moralności Pani Dulskiej" wystawianej w teatrze częstochowskim w reżyserii Ignacego Gogolewskiego, jak również w programie rozrywkowym "Old Space Girl", zrealizowanym wspólnie z Ewą Kuklińską i Barbarą Wrzesińską. Emilia Krakowska posiada ten dar natury, który pozwala jej na nawiazanie bezpośredniego kontaktu z odbiorcą. Nic więc dziwnego, że spotkanie poświęcone głównie problemom życiowym, około teatralnym, poza scenicznym, wciągnęło słuchaczy do wspólnej dyskusji. Stanęła bowiem przed nimi nie gwiazda teatru, filmu, czy TV - lecz po prostu kobieta. Mająca na codzień te same problemy, dzieląca się refleksjami na temat obyczajowości, kultury dnia codziennego i tej przez duże K. Anegdotyczne spojrzenie na własne życie zawodowe i osobiste sprzyjało podtrzymaniu sympatycznej, przyjaznej atmosfery. Jeśli można powiedzieć, że po jednym spotkaniu poznaje się człowieka, to Emilia Krakowska swoim ciepłem i bezpośredniością może utwierdzać w takim właśnie złudnym wrażeniu.
Stefan Kurzawiński (Gazeta Wyborcza Lublin)